Setúbal bay

 

IMGP1090

Samochodową wycieczkę zaczyliśmy od największego zawodu, jaki mnie spotkał w Portugalii, czyli miasteczka Sines. Nie polecam tego miejsca. Zjadłam tam chocos, czyli mątwę w panierce i to jest moje najlepsze wspomnienie z tego miasta. Chocos widziałam tylko na południu kraju, podobnie zresztą jak Caracois (ślimaki). W Lizbonie w każdej knajpie widnieje narysowany odręcznie markerem na kartce A5 ślimak i napis “Há caracois” czyli “Mamy ślimaki”. W Porto nigdzie tego nie widziałam. Chocos tak naprawdę są bardzo podobne do Lulas, czyli kałamarnic. Najbardziej szkoda było mi Rafała T., który prosto z Lizbony, w której spędził bardzo mało czasu, trafił z nami do tego paskudnego portu, na szczęście potem było już tylko lepiej.

 

IMGP1128

Rafał J., Kama i Rafał T. Ja i Agata myjemy zęby. Przydrożna pełna uroku knajpina. Wspomnę tu, że w Portugalii warto czasem wejść do niepozornej knajpy, bo kawę mają pyszną wszędzie. W mieście knajpa stoi na knajpie, pasteleria (piekarnio-cukiernia) na pastelerii i nawet te najbardziej ubogie mają swoją stałą klientelę. To niesamowite. Nic dziwnego, że tak trudno zmusić się, żeby jadać śniadanie (i inne posiłki) w domu.

IMGP1130

Klasyczny Portugalczyk.

IMGP1133

Kama, Rafał i Rafał (mój idol od nauki języków).

IMGP1144

Wreszcie dojechaliśmy i odnaleźliśmy miejsce warte całego zachodu. Wcześniej byliśmy też na dość ciekawej lagunie, gdzie można było kąpać się w płytkiej, gorącej wodzie tuż przy oceanie. Jednak dopiero Troia pokazała nam, co może skrywać w sobie Portugalia. Troia to wąski półwysep na zatoce. Na chybił trafił przebiliśmy się z drogi na drugą stronę półwyspu przez zakrzaczone wydmy. Trafiliśmy na boską plażę, na której daleko opalało się dwoje nudystów, a poza tym nie było nikogo. Woda była turkusowa, a w tle widać było wzgórza Setúbalu. Jedynym minusem było trochę komarów. Tak naprawdę plaża ta jest bardzo blisko Lizbony. Jeśli ktoś ma samochód, weekendy może spędzać w przepięknych, egzotycznych i pustych miejscach. Bardzo tego zazdrościłam.

IMGP1161

A to ja na troiowej plaży

IMGP1210

I wracając przez wydmy do samochodu.

IMGP1239

Kolejny punkt to Praia da Arrábida. Bardzo blisko Setúbalu, a więc też bardzo blisko Lizbony. Bardziej zatłoczona, ale równie niesamowita. Z Troi dostaliśmy się do niej promem, z którego widzieliśmy ogromne meduzy. Rafał i Agata opowiadali nam, że gdy płynęli w poprzednią stronę, meduz tych były setki. Nie są one bardzo jadowite. Z promu robią naprawdę duże wrażenie, ale rzadko podpływają do brzegu. Widziałam je chyba dwa razy na plaży w Lizbonie, mają pół metra, metr, ale myślę, że wiele z nich może być jeszcze większych.

IMGP1243

Na Praia da Arrábida prawie nie ma fal, jako że jest w zatoce. Mnóstwo małych łódeczek, w okół wzgórza. Nie nocowaliśmy na plaży, bo jest to zabronione, poza tym kręcił się tam dziwny bezpański pies. Od znajomych wiem też, że można spotkać lisy.

IMGP1265

Agata, nasz niezastąpiony kierowca, zmęczona plażowaniem.

IMGP1270

Zapamiętałam Sesimbrę jako raj dla podniebienia i namówiłam wszystkich, abyśmy zajechali tam na kolację. Okazało się, że oprócz tego, że jest tam mnóstwo restauracji z rybami i owocami morza, jest też całkiem malownicza.

IMGP1272

Nie odnalazłam tej restauracji, gdzie jadłam kiedyś pysznego kraba (a w innej jadłam też bardzo niedobrego kraba, więc z tym należy uważać, zresztą jak chyba ze wszytkimi owocami morza w Portugalii, warto szukać tej najlepszej knajpy). Trafiliśmy gdzie indziej, zamówiłam sałatkę z ośmiornicy i też było dobrze. Na zdjęciu homar, czyli coś, czego jeszcze nie próbowałam, bo jak wiadomo, jest to droga sprawa. Ten ma tutaj całkiem dobrze, może jego koledzy zostali już wyłowieni i zjedzeni. Bywa że w akwariach zwierzęta strasznie się cisną.

IMGP1273

Restauracyjna wystawka

IMGP1294

Sesimbra

 

IMGP1317

Kawa rano, z powrotem na Arrábidzie.

IMGP1300

Papugi są w Portugalii bardzo popularne. Często można je zobaczyć przed domami, zawieszone w klatkach koło okien lub wystawione przed drzwi. Ale tyle w jednej klatce widziałam tylko raz.

IMGP1355

Arrábida

IMGP1376

Kamila

IMGP1395

Jedno z najlepszych wspomnień z tej wycieczki to jazda samochodem drogą, która biegnie po grzbiecie wzgórz zatoki. Niesamowite widoki na ocean, świetni ludzie i wakacyjna muzyka.

Advertisements
2 comments
  1. Agata said:

    woow ! piekne opisy pod zdjeciami :))

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: